baner

Krzysztof Broda


- doktor, Wydział Górnictwa i Geoinżynierii

Od dziecka uwielbiałem wodę. Mogłem w niej siedzieć godzinami nie zważając na sine wargi i dreszcze. Z biegiem czasu zacząłem interesować się tym co żyje w wodzie.

A zaczęło się to od znalezienia pod wodą na plaży w Sopocie maski do nurkowania. Była to włoska maska (co prawda z urwanym paskiem) nieosiągalna dla zwykłego śmiertelnika w Polsce lat 60-tych. Używałem jej przez prawie piętnaście lat odkrywając podwodny świat, najpierw Bałtyku, a od 1970 r. również Morza Czarnego. Stamtąd przywiozłem pierwsze „duże trofea” czyli muszle ślimaka Rapana.

Odkąd w wieku siedmiu lat przeczytałem „Moanę” B. Gorsky’ego marzyłem o muszlach i tym dalekim podwodnym świecie – niestety niedostępnym zza żelaznej kurtyny. Zainteresowania rozwijałem oglądając filmy H. Hassa i J. Cousteau oraz czytając dostępne na polskim rynku książki. Na drugim roku studiów wstąpiłem do AKP „Krab”, gdzie zdobyłem pierwsze szlify nurkowe. Przydały się w kolejnych latach nurkowań i podróży.

Pod koniec lat 70-tych po raz pierwszy nurkowałem w Adriatyku w Jugosławii. Moja kolekcja rosła, choć ciągle brakowało w niej okazów takich jak prezentowane w Muzeum Przyrodniczym na ul. Sebastiana w Krakowie. Stożek „Chwała mórz” (Conus gloriamaris) eksponowany był w osobnej, zaciemnionej sali z oświetleniem tylko szklanej gablotki z muszlą.

Pod koniec lat 80-tych brałem udział w wyprawach Krakowskiego Oddziału Towarzystwa Przyjaciół Nauk o Ziemi do Turcji oraz do Egiptu. Warunki tych wypraw były iście traperskie, ale miejsca nurkowań wynagradzały wszystkie trudności. Wspaniała rafa Morza Czerwonego i noclegi w lepiankach u Beduinów – jest co wspominać. Niestety opisane przeze mnie cudowne, prawie bezludne miejsca już nie istnieją, rozjechał je walec turystyki – tłumów i gąszczu hoteli.

Po roku 1990 dostęp do rynku muszli stał się o wiele łatwiejszy, mimo wprowadzenia – zresztą w większości przypadków słusznie – zakazu wywozu muszli. W kolekcji pojawiły się egzemplarze bardzo rzadkie jak Conus gloriamaris, Cypraea aurantium, Epitonium scalare i inne. I mimo, że nurkowałem i w Oceanie Indyjskim czy Spokojnym najwięcej emocji i radości dostarczyły te pierwsze nurkowania i okazy.

Film: Nienaukowe pasje naukowców: Pasjonat wodnego świata (Platon TV)


Mięczaki od najdawniejszych czasów odgrywały ważną rolę jako źródło pożywienia. Obecnie w wielu krajach stanowią istotną gałąź gospodarki. Smakosze na całym świecie delektują się smakiem ostryg, omułków, przegrzebków, sercówek i innych.

Większość mięczaków wytwarza muszle zbudowane z substancji organicznej - konchioliny i związków wapnia. Muszla pełni rolę ochronną, poza tym jest miejscem przyczepu mięśni, w tym również mięśni służących do poruszania się.

Przez tysiąclecia muszle wykorzystywane były do wyrobu narzędzi, ozdób i biżuterii. Stanowiły także motywy w architekturze i dziełach sztuki. Miały znaczenie magiczne – amulety z muszli (np. Cypraea pyrum) znajdowano w grobach sprzed co najmniej 10 000 lat. Muszla Cypraea aurantium była natomiast noszona na szyi przez wodzów plemion Oceanii jako oznaka piastowanego najwyższego urzędu.

Muszle porcelanki uosabiały kobiece cechy związane z płodnością. Wierzono, że mają zdolność przedłużania życia. Porcelanka Cypraea pantherina poświęcona była greckiej bogini miłości Afrodycie (w starożytnym Rzymie – Wenus) i traktowana niczym świętość oraz wieszana przed domami cór Koryntu. Podobno Arabowie wprowadzając do zapisu matematycznego symbol zera wzorowali się na muszli porcelanki. W starożytnym Egipcie muszli porcelanek używano do wygładzania papirusów, natomiast w Polinezji używano ich jako przynęt wędkarskich.

Porcelanki kauri (Cypraea moneta, Cypraea annulus) były jednymi z pierwszych środków płatniczych. Pierwsze wzmianki o takim zastosowaniu pochodzą sprzed 3500 lat ze starożytnych Chin. Stosowano je aż do czasów dynastii Ts’in, kiedy to wprowadzono monety miedziane. Niechlubna karta kauri wiąże się z okresem niewolnictwa, wówczas Portugalczycy, Holendrzy i Anglicy płacili nimi za niewolników. Szacuje się, że w wieku XIX w obiegu było kilkadziesiąt miliardów muszli kauri (ponad 100 tys. ton).

Przez tysiąclecia mięczaki używane były także do barwienia tkanin. I tak z Trunculariopsis trunculus pozyskiwano barwnik czerwony (purpura), a Murex brandaris barwił w odcieniach fioletu. Upadek Bizancjum spowodował załamanie się rynku purpury co było przyczyną zarządzenia papieża Pawła II, aby szaty kardynałów barwiono barwnikiem otrzymywanym z pewnych gatunków owadów - czerwca (koszenila). Obecnie wykorzystuje się czerwca kaktusowego do produkcji całkowicie naturalnego barwnika, który występuje w składzie produktów spożywczych pod nazwą E-120.

Rolę instrumentów muzycznych, od najdawniejszych czasów do dziś, pełnią duże muszle trytonów (Charonia), które jako „instrumenty dęte” wydają dźwięk podobny do syreny okrętowej. Z kolei toksyny ślimaków (stożków), zwłaszcza tych najbardziej niebezpiecznych ze względu na silny jad, mogą przyczynić się do powstania nowej generacji leków neurologicznych. Przykładem jest toksyna stożka Conus magus, która została wykorzystana do opracowania nowego leku przeciwbólowego Prialt (dopuszczonego również do stosowania w Europie). Substancje wytwarzane przez drapieżny gatunek Conus omaria, polujący na ryby i mięczaki za pomocą jadowego kolca również daje szanse na powstanie nowych leków neurologicznych. Jego toksyny mają wysokie powinowactwo do receptorów nikotynowych zaangażowanych m. in. w procesy zapamiętywania, koncentrację uwagi, nastrój oraz mechanizmy powstawania uzależnień w naszym mózgu. Pozwala to na opracowanie leków na chorobę Alzheimera i Parkinsona, depresję czy też schizofrenię.


foto: muszla

Melo broderipii G. - Filipiny

foto: muszla

Charonia tritonis L. - Indopacyfik

foto: muszla

Chirocreus ramosus - Indopacyfik

foto: muszla

Cypraeacassis rufa L. - Indopacyfik

foto: muszla

Lambis Lambis - Morze Czerwone

foto: muszla

Cassis cornuta L. - Indopacyfik

foto: muszla
foto: muszla
foto: muszla
foto: muszla
foto: muszla
 
foto: Conus gloriamaris
 

Nazwa stożka Conus gloriamaris pochodzi z 1777 r. kiedy to koncholog pastor Chemnitz z Kopenhagi oznajmił, że muszla jest „ozdobą i chwałą mórz”. Przez ponad 100 lat była ona chwałą i dumą muzeów oraz kolekcjonerów. Jej obejrzenie i dotkniecie stanowiło prawdziwy zaszczyt. Prawdziwą sensacją była kradzież tego stożka w 1950 r. z American Museum of Natural History w Nowym Jorku. W 1949 r. zarejestrowane były zaledwie 22 egzemplarze na całym świecie, w latach 70. było ich już około siedemdziesięciu, a cena osiągała 2000 $. Po odkryciu nowych miejsc występowania cena spadła do kilkuset dolarów co jednak nie umniejsza piękna i delikatności ornamentu tej muszli.

foto: muszla
foto: muszla
 

 
foto: gablota